Do Celu

74 73 72 71 70 69 68 67 66 65 64 63 [62] 61 60 59 58 57 56 55

piątek, 17 maja 2013

How do You feel today?

Dni mijają, nawet nie wiadomo na czym. Na nauce, graniu i innych codziennych głupotach. Z jednej strony dążę do celów. Ale tak naprawdę nie poruszam się na przód. A przynajmniej tego nie czuję. Waga stoi, ale też ja za specjalnie się nie staram, jem sporo. Za dużo, ćwiczeń również jest mało, prócz częstych spacerów i intensywnych wf'ów niestety nie ma nic.

Z jednej strony narzekam na rutynę, ale ona daje uczucie bezpieczeństwa, nie musimy się niczym za specjalnie przejmować. Nie da nam wielkich wrażeń ale też nas nie zrani.
Ostatnio ze względów towarzyskich ludzie zaczynają do mnie bardziej docierać, ale to pół biedy, zaczynają mnie ranić. A że w życiu wiele ran wojennych nie mam to każde pojedyncze zdarzenie jest dla mnie czymś dużym.
1.Ktoś z czyim zdaniem bardzo się liczę stwierdził, że bardzo go zawiodłam.
2.Podobam się przyjacielowi, ale niestety on mnie nie.
3.Pewna dziewczyna wyznała, że chciałaby ze mną być.
4. Ktoś kto miał być moją przykrywką w jaki sposób mógłby mi pomóc z 3. jako mój "fake-boyfriend"

I właśnie z 3. jest powiązane bardzo dużo:
Udawane nadzieje dla 2. który jest moją przykrywką przed 3. Któremu nie powiem po prostu "nie".
1. który doradził mi by zrobić to (fake-boyfriend) z 4. słysząc że zrobiłam to z 2. zawiódł się na mnie i dostał szału. Jest dobrym znajomym 4. i dzięki temu mógł pomóc mnie i jemu. A z jego zdaniem bardzo się liczyłam. Bo w ten sposób miała się odbyć pomoc dla flegmatycznego 4. by zdobył pewność siebie i zdobył dziewczynę. Pomijając, że to był pomysł 1.(fake-boyfriend), bardzo dobry zresztą, ale przez moje roztargnienie legnie w gruzach bo póki co działa na moment, a boje się, że to tylko po to by uśpić moją czujność i kiedyś ruszyć pełną parą. Dodatkowo zostałam dziś uznana przez 1 za kretynkę. A żeby było śmieszniej to najwięcej kontaktu mam z 3. bo tylko ona chodzi ze mną do klasy, a nie powiem jej po prostu "odwal się" bo też w jakiś sposób się z nią zaprzyjaźniłam.

Jak ja kocham takie rzeczy. Czuje jakbym miała w głowie glony zamiast mózgu.



środa, 15 maja 2013

Liebster Award

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który cię nominował.

Dostałam pytanie od Rozalii Hao. Szczerze mówiąc, pierwszy raz spotkałam się z tym łańcuszkiem ale bardzo mi się spodobało. Takie OWION które jest bardzo ciekawe swoją drogą:)



Pytania:
  • Co chcesz w Sobie zmienić?
  • Szybko popadasz w depresję?
  • Kto jest dla Ciebie wzorem?
  • Zdarza Ci się kopiować innych?
  • Lubisz sport?
  • Co zazwyczaj jesz?
  • Jakiej muzyki słuchasz?
  • Jacy są Twoi znajomi?
  • Czy masz prawdziwych przyjaciół?
  • Co skłoniło Cię do prowadzenia bloga?
  • Lubisz ludzi?


1. Co chcesz w Sobie zmienić?
Jeśli chodzi o tematykę bloga to chyba oczywiste ;) Ale tym razem nie zwrócę na to uwagę. Chcę poczuć swoją wartość i stać się bardziej pewną siebie. Pomoże mi to kompletnie we wszystkim.

2. Szybko popadasz w depresję?
Nie mogę powiedzieć bym tak naprawdę kiedykolwiek miała depresję. Nawet taka przysłowiowa chandra. Raczej zmęczenie lub krótkotrwałe lecz silne zdenerwowanie. Raczej jestem pozytywnie nastawiona do życia i trudno mnei naprawdę zdenerwować. Więc nie :)

3. Kto jest dla Ciebie wzorem?
Praktycznie bez namysłu odpowiem: Tata. Mamy podobny charakter, on jest bardzo inteligentnym człowiekiem. Wiele mnie nauczył i mam nadzieje ze nauczy. Wiele mu zawdzięczam. Może nie chce osiągnąć dokładnie tego w życiu co on. Ale chce  mieć jego sposób myślenia, jego mądrość.

4. Zdarza Ci się kopiować innych?
Nie, jeśli tak to kompletnie nieświadomie. Mam własne ukochane seriale, filmy, książki które często nie pokrywają z obecną modą. Pomijając ze na modą tez nie nadążam ;) Jedynie ludzie mnie inspirują, ale mam własny styl i własne zdanie. Jeśli komuś się nie podoba, to trudno. Droga wolna.

5. Lubisz sport?
Bardzo chciałabym powiedzieć, że tak. Niestety nie do końca. Lubie piłkę nożną i taniec ale sama to robię raz na ruski rok. Więc nie do końca mogę to powiedzieć. Jestem za wielkim leniem.

6. Co zazwyczaj jesz?
Pytanie nie jest konkretne ;) Ale z takich rzeczy które pokochałam ostatnio będzie cukinia, papryka i wędzony łosoś <3

7. Jakiej słuchasz muzyki?
Jak wiadomo - jestem ze szkoły muzycznej więc to dla mnie bardzo ważny aspekt codziennego życia. Nie jestem nastawiona źle do żadnego gatunku. Wysłucham wszystkiego i dopiero będę krytykować lub po prostu stwierdzę, że to nie dla mnie. Ale najbardziej uwielbiam rocka we wszelkich odmianach. Do tego w dużej mierze muzyka klasyczna i  metal. Ostatnio przede wszystkim: Billy Talent, Kings of Leon, Nightwish, Sabaton, The Piano Guys... A z klaski sporo muzyki obojowej, muzyka z Upiora w Operze i Les Miserables + kochany mix - Rock Loves Chopin :>

8. Jacy są Twoi znajomi?
Podobni do mnie. Bardzo ich szanuje, kocham się z nimi bawić, śmiać się i po prostu być. Zachowują się gorzej niż ludzie po narkotykach podczas gdy napili się jedynie coli;)

9. Czy masz prawdziwych przyjaciół?
Tak. Może nie ma ich dużo. Ale przynajmniej 5 osób mogę za nich spokojnie ująć i mogę im powiedzieć praktycznie wszystko. 

10. Co skłoniło Cię do prowadzenia bloga?
To chyba widać. Chęć walki nad sobą. Patrzenie czy tak naprawdę jestem w stanie coś osiągnąć. Motywacja i inspiracja innymi.

11. Lubisz ludzi?
Lubię. To, że często mnie irytują to kompletnie inna sprawa :D Ale gdybym miała robić te wszystkie testy na temperament najczęściej wyjdzie "ekstrawertyk". Więc coś musi w tym być. Bardzo lubię rozmawiać i przebywać z ludźmi.



Moje pytania:
1. Gdybyś miała się opisać 3 cechami, co by to było?
2. Jaki jest Twój ulubiony film?
3. Czy masz jakąś fobie?
4. Kto jest dla Ciebie w życiu najważniejszy?
5. Od kiedy blogujesz?
6. Kim chciałaś zostać jak dorośniesz gdy byłaś mała? 
7. Umysł ścisły czy humanistka?
8. Jaka jest Twoja pasja?
9. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk do włosów?
10. Co najbardziej lubisz robić w wolnym czasie?
11. Jaka jest najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłaś w życiu? 

Nominuje:
Lucy :)





piątek, 10 maja 2013

Soccer






Waga spada! 62 kg! W sumie to nie robię nic specjalnego więc bardzo się cieszę. Dziś 2 godziny grania w piłkę nożną z chłopakami z klasy. Zapomniałam jaka to dla mnie zabawa. Szczególnie w tym gorącu, na orliku. Wręcz mi tego brakowało, szczególnie po sporej przerwie. Ponad rok!

Tak to praktycznie nic sobei nie robię, do szkoły nie zrobiłam nic więc teraz będę umierać śmiercią tragiczną przez następne 2 tygodnie. Ale cóż, nei będzie szału ale jakoś trzeba dać radę, prawda?

Póki co: woda, zielona herbata, papryka, twarogi, supernatural i jestem w niebie!






wtorek, 7 maja 2013

Hiouston, mamy problem!

Na razie waga nie spada za to mój zapał do ćwiczeń spadł, ale to dlatego, że znów cały czas coś robię. Kiedy już usiądę na spokojnie robi się 21:00 Szkoła, szkoła, szkoła. Mimo że teraz są matury ja i ta siedzę w domu, uczę się i gram praktycznie cały czas.
Wczoraj zdarzyło mi się niespecjalnie nie jeść nic od rana. Tylko obiad (kurczak, biały ryż) i szparagi wieczorem. Ale się staram jeść dobrze. I jeść śniadania.
Czuję się lepiej mimo że waga stoi. Ale jest trochę luzu w spodniach i ogólnie mam lepsze samopoczucie. Oczyszcza mi się cera, piję też simie lniane, dużo zielonej herbaty i wody więc nawilżam skórę i przyspieszam metabolizm. Do tego dużo warzyw i owoców. Codziennie obowiązkowo.

Ostatnio moją zwykła codzienność zaburzyło kilka spraw towarzyskich, które też często nie dają mi się skupić na wszystkim tak jakbym chciała.
Najważniejszą jest... Moje koleżanka z klasy, która okazuje się mieć do mnie innego stosunki niż wyłącznie przyjacielskie. (Jeśli nie chcecie tego czytać to naprawdę nie warto, to tylko moje głupie problemy) Widzę jak na mnie patrzy, co zdarzy jej się powiedzieć czy napisać. Wiem, że jest samotna i jej z tym źle. Ale przez to stawia mnie w bardzo złej, trudnej, niezręcznej sytuacji. Wiem, że gdy kiedyś powiem jej po prostu ''odwal się'' to mnie zniszczy. Mocny charakter, który nie da mi żyć w klasie. Jednak bycie bardzo miłą dla wszystkich nie zawsze się opłaca. A pierwszy raz przytrafiło mi się takie coś.
Nie do końca wiem co zrobić. Był już pomysł ''fake boyfriend'', ignorancja, zapoznanie z kimś innym... Ale nadal nie wiem co z tym zrobić.
Fajnie, że nigdy nie miałam chłopaka a ogląda się za mną dziewczyna. Chyba naprawdę coś ze mną nie tak <3

Szkoda momentami słów. Mam mętlik w głowie. Czekam na wakacje, wyjechać do Anglii na dwa tygodnie. Iść na kurs tańca, podszkolić angielski, iść pośpiewać na ulicy, może założyć zespół... Tyle planów. Obecy stan mnie denerwuje. Niby mam wolne a i tak robię dużo, co będzie za jakieś 2 tygodnie jak szkoła obudzi się, że mamy nic nie popisane. Będzie cudownie.
Póki mam wolne muszę napisać jakieś poważniejsze prace z historii czy informatyki czy co to tak jeszcze zostało. Zobaczymy.


sobota, 4 maja 2013

Castle on a Cloud

Wiem, ze względu na to co robię pewnie nie traktujecie mnie poważnie, ja sama nie traktuje się poważnie. To był jeden z gorszych miesięcy w szkole, ale wiecie co?
Zaczynam się określać, chciałam sobie dać ten rok na to. Robić wszystko i mniej więcej zdecydować co naprawdę lubię robić i co chcę robić w przyszłości. No i wyszło na to, że mogę sobie trochę olać LO ;) W związku z tym ustalam priorytety przynajmniej do końca roku:
  • obój
  • zdrowy tryb życia
  • ćwiczenia
I to jest to! Co meni tam oceny, nikt się nie będzie mnie pytać czy miałam 2 czy 3 z fizyki w filharmonii. Ludzie, nie potrzebne mi to. (i na co było mi iść do 5 lo w województwie -.-) Chcę więcej czasu spędzić z tatą, grając i ćwicząc. Patrząc ostatnimi czasy na swoje ciało stwierdziłam, że nie jestem znowu taka gruba. Nie zmienie jakoś znacznie swojego ciała ale chce je modelować ćwiczeniami, wyrobić trochę mięśnie, trochę spalić tkankę tłuszczową. Odżywiać się racjonalnie. Już koniec z tym by jeść jak najmniej aż wychodzi na 1 posiłek ale wielki i tłusty. W końcu nie chce rozwalić sobie metabolizmu, mieć obwisłej skóry i stracić włosów.
Po prostu. Warzywa, owoce, koktaile, owsianka, zielona herbata, picie ziółek, duuużo wody!
Co do wagi... Przed chwilą było 64kg. Jest 63kg. Ale tu niespodzianka - okazało się, że urosłam centymetr!:D
Od kilku dni moje dożywianie jest nawet niezłe, ćwiczę ok 30min ogólnych ćwiczeń na całe ciało, streaching, duuużo chodzenia. Psychicznie szykuję się do biegania i myślę co mogę jeszcze dla siebie zrobić w związku z ćwiczeniami.
Staram się, będzie gorzej niż zazwyczaj i wolniej. Ale koniec, już się nie wycofam! Nie!









czwartek, 14 marca 2013

Rutyna?

Ogarnęłam się chyba wreszcie od ostatniego posta.
Jeśli chodzi o jedzenie, to jem duży obiad mamy + jabłko + jabłko/papryka/pomarańcza.
Tak wyglądały ostatnie dni, z czego jestem dość zadaowolona. Waga była gorsza, bo pomijając że ostatnio sobię pozwalałam to był okres. coś koło 62,5kg?
Ale jest 61kg. Więc wróciłam. A raczej wracam.
 Idzie coraz lepiej, czuje sie coraz mocniejsza z kazdym dniem. Paryż też na mnie działa.



W każdym razie, dni mijają... Ja się uczę, często udaje, że się uczę to tylko gadam z ludźmi, rysuje czy bezmyślnie słucham muzyki.
- Radio Classic [105Hz]
- Doctor Who
- SciFun
To moje obecne hity :>


Wiecie co zaczęło mnie denerwować? Dziwne, że dopiero ostatnio. Ta ciągła monotonność. Że każdy tydzień jest praktycznie taki sam. Pomijając jakiś koncert czy coś to dokładnie wszystko jest takie samo... Nie ma żadnego, w pełni wolnego dnia. Więc gdy już nadejdzie beznadziejnie go marnuje.
A nie chce już tego więcej
Chce chodzić na koncerty ukochanych zespołów
Chodzić w różnym stylu ubioru, grunge i glanach
A z drugiej strony do filharmonii w oficjalnych strojach
Częściej spotykać się ze znajomymi
Chodzić do kina czy kawę
Zachowuje się jak ekstrawertyk przy ludziach a jak introwertyk gdy jestem sama sama.
To kompletnie bez sensu!

niedziela, 10 marca 2013

Czas umyka przez palce

Ostatni tydzień minął mi dość intensywnie. Zleciał bardzo szybko, kompletnie nie wiem kiedy. Przecież przed chwilą był poniedziałek. W każdym razie... Uczę się, zapisuje na masę konkursów i jakoś żyję. Nie wiem jak ogarnę najbliższe 3 tygodnie. Wiecie co? Chyba dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że już połowa marca. Cały czas żyłam tym że ''zaraz skończy się luty''. Wyjazd zagubił mnie w czasie. A do tego ta pogoda która już chyba nigdy się nie zmieni.
Jadłam spoko. Jak byłam głodna. Ale ostatnio jestem głodna cały czas i mnie to przeraża. Nie ma nadal jakiejs dobrej motywacji. Bardziej jest... 'Szkoła, wracam, dobra. Mam pół godziny na posprzątanie i spakowanie. Druga szkoła czy korki. Coo? Już 21:00?'' Czy coś zjem czy nie to nie robi mi specjalnej różnicy ale to dlatego właśnie jem. Rozluźnienie występuje pod tym względem i trochę stresu...
Nie wiem za bardzo co robić.
Ale wpadłam na jedną dobrą motywację gdy uświadomiłam sobie, że już połowa marca...
1. kwietnia wyjeżdżam z szkołą do Paryża.
A do tego już pozostało bardzo niewiele czasu.
Chociaż to 60kg mogłabym ważyć.
Nie ważyłam się chyba cały marzec, nie wiem kompletnie ile mogę ważyć ale z okazji okresu pewnie ta waga nie będzie należała do najniższych.

Najgorsze jest to, że od dawna praktycznie nic się nie ruszyło. Już mnie to strasznie denerwuje.